Obserwuj nas




Wybierają oblegane linie komunikacji miejskiej, windy, kolejki, miejsca z ciasnymi przejściami. Frotteryści, bo o nich mowa cierpią na rodzaj parafilii seksualnej. Stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest ocieranie się o ciało obcej osoby w zatłoczonych miejscach publicznych. Ten rodzaj dewiacji seksualnej uznawany jest za odmianę ekshibicjonizmu i niekiedy wiąże się z fetyszyzmem pośladków. Termin frotteryzm (frotteurism) swojsko określany ocieractwem pochodzi z języka francuskiego (fr. frottage - pocieranie). W języku angielskim ta forma zaburzenia nosi nazwę gropingu, a cierpiący na nią człowiek to groper.
czyt. dalej



Reklama
akcesoria bdsm
sztuka dominacji
misterium uległości
www.podwiazka.pl

Zaskakująco wielu frotterystów jest w krajach dalekiego wschodu. W Japonii frotterysta to chikan, a jego żeński odpowiednik - chijo. Ankieta przeprowadzona w 2001 roku w dwóch tokijskich szkołach średnich ujawniła, że ponad 70% uczniów padło ofiarą frotteryzmu. Zatłoczone japońskie pociągi są najczęstszym miejscem występowania zjawiska ocieractwa. Dlatego też niektóre firmy przewozowe, jako sposób walki z tym problemem, wprowadziły kursujące w godzinach szczytu wagony przeznaczone tylko dla kobiet. W Japonii uważać należy także na parkingach rowerowych. Osoby, pochylające się nad blokadą rowerową, często padają ofiarą chikan.


U nas problemem jest brak autostrad, mostów na Wiśle, wieczne remonty dróg, objazdy i korki. W tym całym zamieszaniu komunikacyjnym ocieracz przemyka się niepostrzeżenie między sfrustrowanymi stłoczonymi ciałami. Czasem ucieszy się z przeciągającego się przetargu na kolejną stację metra, uśmiechnie się na myśl o sparaliżowanej stolicy. Dla niektórych warszawska karta miejska to przepustka do raju. Erotycznego raju.

 

 

Komentarze są obecnie wyłączone

Komentarze   

# filona 10 lat temu
kiedyś miałam wątpliwą przyjemność spotkać takiego pana froterkę. Blee... nie życzę nikomu takich bliskich spotkań. Po paru manewrach w tłumie zrozumiałam, że ten facet napiera na mnie nie z powodu ścisku, a robi to z premedytacją.Tłok w autobusie, marne szanse na szybki unik, a ten facet bez względu na to jak się ustawiałam i odsuwałam, zawsze lądował za mną, przyciskając się mocno do mojego tyłka.