Obserwuj nas


"Cztery noce z Anną" to reżyserski powrót Jerzego Skolimowskiego w wielkim stylu. Reżyser wespół z Ewą Piaskowską napisał scenariusz do swojego najnowszego obrazu. Tak powstał interesujący i przejmujący film, o niezwykłej dusznej atmosferze, intrygującym minimalizmie środków i równie oszczędnej, acz dobrej grze aktorskiej. W główne role wcielili się tutaj Kinga Preis i Artur Steranko. Muzykę skomponował Michał Lorenc.
Inspiracją do realizacji filmu była przeczytana przez Skolimowskiego informacja prasowa o Azjacie, który przychodzi pod okna uwielbianej kobiety tylko po to, by ją bez jej wiedzy oglądać.
Na kanwie tej prawdziwej historii powstał film, którego akcja osadzona jest na polskiej prowincji. "Ciasnota" tego prowincjonalnego środowiska wywołuje u widza uczucie bliskie doświadczeniu klaustrofobii. Jednocześnie jesteśmy świadkami samotności i wyobcowania bohaterów tej historii.
Miłość, o której mówi Skolimowski - mistrz niuansu i intymistyki - w swym najnowszym filmie, jest, a może raczej sprawia wrażenie, obsesyjnej i mrocznej. Paradoksalnie zaś okazuje się delikatna, czysta i drogocenna. Reżyser nie bał się zadać sobie i widzom trudnych pytań o naturę miłości, o współczesny świat, w którym emocjonalnie ludzie są od siebie coraz bardziej oddaleni, o to, gdzie leżą granice "normalnych" uczuć - film jest śmiały, odważny i na długo zapada w pamięć.



W szpitalu w prowincjonalnym miasteczku pracuje pielęgniarka Anna (Kinga Preis) i zakochany w niej Leon (Artur Steranko) - pracownik przyszpitalnej spalarni. Kobieta ledwie zauważa introwertycznego adoratora. On tymczasem podejmuje nieśmiałe i dość nietypowe próby zbliżenia się do niej. Leon przez cztery noce odurza Annę środkami nasennymi i wkrada się do jej pokoju. Obserwuje śpiącą kobietę. Czerpie radość z jej widoku, bliskości. Każdej kolejnej nocy pozwala sobie na więcej. Choć czujemy, że przekracza on granice intymności i z pozoru jego zachowania wydają się chore, może nawet perwersyjne, wkrótce jednak dopatrujemy się jego czystych intencji, zdeformowanych chorobliwą nieśmiałością.

Duet aktorski: Preis i Steranko wyczarowują na ekranie atmosferę napięcia, wieloznaczności, osamotnienia. Właśnie ta samotność zdaje się być wszechwładna i nie do pokonania.

W filmie tym mamy do czynienia z niezwykłą grą aktorską poprowadzoną rozważnie pod czujnym okiem niezwykłego reżysera.

Film "Cztery noce z Anną" otwierał prestiżowy przegląd "Piętnastu reżyserów" na tegorocznym festiwalu w Cannes. Obecni na pokazie Jerzy Skolimowski oraz Artur Steranko zostali nagrodzeni kilkuminutową owacją na stojąco. Francuska krytyka przyjęła film entuzjastycznie. "Le Monde" podkreślał, że Cztery noce z Anną łączą nastrój surrealistycznego thrillera i tragikomicznej farsy i są w nim wyraźne wpływy filmów Alfreda Hitchcocka i Bruno Daumonta. W opinii "Liberation" reżyser spełnił się w filmie jako malarz ciemności, a jego dzieło wyróżnia się mrocznym, plastycznym pięknem. Recenzent gazety porównał głównego bohatera Leona - mężczyznę, który podstępem, obsesyjnie podgląda ukochaną kobietę - do postaci z hitchcockowskiej Psychozy.

Komentarze są obecnie wyłączone