Obserwuj nas



Przyłapana z wibratorem

"Prześpij się z kimś" [ang. slangowe "get your freak on girl"] - taką odręczną notkę na oficjalnym formularzu TSA dotyczącej kontroli bagażu znalazła Jill Filipovic. W e-mailu do "New York Magazine" kobieta poinformowała, że agenci w ten sposób skomentowali obecność wibratora w jej bagażu.

Początkowo kobieta podeszła do tego incydentu z dystansem. Później jednak doszła do wniosku, że komentarz na temat jej wibratora był, delikatnie mówiąc, nie na miejscu, a do tego pokazał, że agenci TSA przekraczają swoje kompetencje i nadużywają władzy.
"Ktokolwiek umieścił wiadomość, czuł się komfortowo robiąc to. Uważam, że myślał też, iż większość kobiet będzie czuła się zażenowana po "złapaniu" z intymną zabawką i nie wniosłaby skargi" - twierdzi Filipovic.

Amerykanka zamierza po powrocie do USA zgłosić całą sprawę do władz TSA. Jak twierdzi, jej celem nie jest doprowadzenie do zwolnień, ale zasygnalizowanie problemu, który jak się okazało jest zjawiskiem powszechnym. Filipovic dostała wiele maili od osób, które wcześniej w podobny sposób zostały potraktowane przez agentów TSA.

źródło: tvn24.pl

 

Komentarze są obecnie wyłączone

Komentarze   

# win 8 lat temu
Trochę to przerażające. Zatem lecąc do Stanów można się spodziewać, że jakieś buce mogą Ci nieźle namieszać w bagażu bez żadnych konsekwencji. To obleśne, że jakieś obleśne typy przetrząsają Twoje rzeczy osobiste
# bronko 8 lat temu
podoba mi się co napisaliście o tym na http://www.facebook.com/serwis.wagina

"pogromcy wibratorów" dobre