Obserwuj nas

Komentarze są obecnie wyłączone

Komentarze   

# szila 10 lat temu
podpisuję się pod artykułem. Również jestem zdania, że kobiety sobie szkodzą. Cała nasza płeć cierpi przez zacofane kobitki dla których szczytna misja zakładania rodziny jest jedynym życiowym priorytetem. Dla nich istotny jest wygląd, zdobycie łakomego męskiego kąska i spłodzenie idealnie różowego dzidziusia. Gdzie prawdziwe życie? Sztuka? Polityka? Nauka? Czy jędze przypisujące kobiecie jedynie rolę matki, wychowa normalne dzieci, pozbawione uprzedzeń, o otwartych umysłach?
# mrymru 10 lat temu
jeszcze wiele czasu minie zanim wszystkie zaczniemy siebie traktować jak ludzi, a nie jak istoty drugiej kategorii.
# szila 10 lat temu
mrymru, póki głąby płodzą dzieci na potęgę, dopóty wredne i ciemne baby nie wyginą. Trudno jednak zachęcić inteligentne kobiety do macierzyństwa, a tym bardziej do wielodzietności. Pracujące, zdolne i ambitne kobiety muszą dokonywać trudnych wyborów, poświęcać albo dom, albo pracę, pasję. Nie życzę nikomu takich dylematów.
# mrymru 10 lat temu
kwestia "parytetu" to głównie wyraz bezsilności państwa wobec problemu nierównych szans. Rozwiązanie takie to tylko półśrodek podobny do becikowego. Wprowadzenie takich prostych pseudo rozwiązań nie dotyka natury problemu. Wbrew pozorom becikowe i parytet mają ze sobą wiele wspólnego. Wspieranie rodziny, rozbudowa infrastruktury przedszkoli, żłobków i dofinansowanie ich z budżetu państwa dałoby większą szansę na wzmożenie aktywności kobiet w życiu publicznym.
# pan Tofel 10 lat temu
Myślę, że "parytet" to problem bardzo złożony, którego nie da się rozwiązać dekretem, uchwałą czy innym śmiesznym papierem. Przez setki lat kobiety były postrzegana jako ludzie drugiej kategorii, a ich jedynym zadaniem było dogadzanie mężom i siedzenie cicho.
O ironio, ważne jest także to o czym wspomniała mrymru - kobiety same dla siebie są wrogami - wolą poprzeć jakiegoś głąba w "kalesonach" niż mądrą i sprawną koleżankę z biustem...
Obecnie polityka to szambo! Jestem zdania, że powinniśmy wrócić do czasów, gdy polityką zajmowali się ludzie bogaci w ramach "czynu społecznego". Takie rozwiązanie gwarantowało lub przynajmniej minimalizowało zachowania typu: "no to się teraz nachapię". Ludzie w polityce to hieny i nic tego nie zmienieni: zakazy, parytet itd.
Parytet parytetem, ale na zmiany i tak możemy liczyć może za 10 pokoleń jak już wymrze cała obecna ideologia sprawowania władzy.
# mart 10 lat temu
tam konczy sie demokracja, gdzie KTOS madrzejszy manipuluje ja w ramach WYZSZYCH RACJi. Raz jest to demokracja socjalistyczna, gdzie dopuszcza sie do wyborow tylko "sily postepowe" (gdyz inne - oczywista oczywistosc - nie maja racji), raz parytet dla kobiet - gdyz wyborcy wybieraja "nieslusznie". To ostatnie zreszta zakrawa na dyskryminacje ze wzgledu na plec, a wiec byloby niezgodne z konstytucja. Panie i Panowie/Panowie i Panie - demokracja jest WYLACZNIE wtedy, gdy o wszystkim decyduja wyborcy! I jeszcze raz - ograniczanie praw wyborcow to koniec demokracji! Obojetne w ramach jak (nie)slusznej idei.