Obserwuj nas



Kosmetoginekologia pod lupą

Nie tak dawno na łamach Obstetrics & Gynaecology („Położnictwo i ginekologia”) opublikowano raport dotyczący informacji zamieszczanych na stronach klinik, zajmujących się kosmetoginekologią. Analizie poddano 10 witryn internetowych, 5 brytyjskich i 5 amerykańskich, które zajmowały czołowe pozycje w wynikach wyszukiwania Google.

Treści zamieszczone na tych stronach, oceniono w oparciu o 16 kryteriów, poczynając od nazw i opisu oferowanych procedur, a kończąc na informacjach o wskaźniku powodzenia zabiegów i o potencjalnym ich ryzyku.

Naukowcy przeanalizowali treść wspomnianych stron pod kątem języka i terminologii medycznej – m.in. sprawdzono częstość stosowania terminów takich jak "przerost warg", co oznaczałoby, że wspomniane procedury są zalecane w przypadku wystąpienia stanu chorobowego.

Obcesowo o waginie

Stwierdzono, że na analizowanych stronach www opisano ok. 72 procedury, chociaż brak standardowej terminologii uniemożliwia dokładne oszacowanie liczby wymienionych zabiegów. Niska jakość merytoryczna opublikowanych informacji dotyczyła wszystkich 10 stron. Dodatkowo każda z badanych witryn odwoływała się do intymnych kompleksów kobiet. Wszędzie sugerowano, że wydatne wargi sromowe mniejsze (wewnętrzne) nie są estetyczne i atrakcyjne dla mężczyzn, a dodatkowo mogą brzydko odznaczać się pod ciasnym ubraniem.
Kilka klinik zachęcało kobiety do poddania się labioplastyce (redukcji warg sromowych mniejszych) zapewniając, że zabieg ten gwarantuje „ młodzieńczy wygląd sromu". Jedna ze stron dobitniej podsycała intymne kompleksy pań hasłem: "Kobieta może mieć lifting twarzy i wyglądać naprawdę młodo, dopóki nie pójdzie do łóżka i partner nie zobaczy tam dowodów starzenia się."
Labioplastykę opisywano jako sposób na podniesienie atrakcyjności kobiety. Chociaż trzy strony wspominały o naturalnym zróżnicowaniu wielkości i kształtu warg sromowych, to mimo to wciąż zalecały zabieg jako sposób na poprawę urody. Na trzech z badanych stron sugerowano, że labioplastyka poprawia higienę i zmniejsza ryzyko wystąpienia infekcji intymnych.
Hymenoplastyka, czyli odbudowa błony dziewiczej, zgodnie z podawanymi przez lekarzy informacjami, miała na celu „poprawę ukrytej kobiecej estetyki”. Zabieg ten reklamowano słowami: „będziesz trzymać głowę wysoko” lub „będziesz krwawić podczas nocy poślubnej”.
To jeszcze nie koniec barwnych sloganów. Pomysłowe kliniki medycyny estetycznej nie tylko przycinają i łatają, ale także oferują, jak to same określają „przeróbki mamusi”.

Przemilczane ryzyko i przeciwwskazania


Połowa z badanych klinik na swoich stronach www sugeruje, że oferowane przez nie zabiegi podnoszą satysfakcję seksualną kobiet. Brak jednak dokładnych informacji o ryzyku uszkodzenia nerwów, lub o powstaniu tkliwych blizn i zrostów, które mogą stać się przyczyną bolesnych stosunków płciowych. Owszem, na stronach klinik wspomniano o istnieniu pewnego ryzyka, bez wnikania w szczegóły. Informacje o nieudanych zabiegach można było odnaleźć tylko na jednej stronie. Tylko dwie kliniki podawały swoją skuteczność w wykonywaniu zabiegów (95 – 100%). Jednak nie sprecyzowały co tak naprawdę jest sukcesem - być może sam fakt, że pacjentka przeżyła zabieg?
Autorów badania zaniepokoił najbardziej brak informacji o ograniczeniach wiekowych do stosowania zabiegów kosmetoginekologicznych, Żadna z klinik nie wspomniała o tym ograniczeniu, bagatelizując zmiany anatomiczne zachodzące w ciele kobiety wraz z upływem czasu.

Kliniki były oszczędne w podawaniu precyzyjnych danych i przybliżaniu wiedzy medycznej. Jednak powściągliwość znikała, gdy podawano zalety zabiegów kosmetyki intymnej. Tu bezpodstawnie wskazywano społeczne i psychologiczne profity – poprawę samooceny kobiety i zwiększenie jej pewności.

Zamiast skalpela terapia psychologiczna

Autorzy badania doszli do wniosku, że kliniki medycyny estetycznej manipulują kobietami, podsycając ich bezzasadne obawy i kompleksy, które w większości wypadków kwalifikują się do terapii psychologicznej, a nie do interwencji chirurgicznej.

Jak pokochać swoją cipkę?

W pogoni za bułeczką i idealną waginą warto zrobić sobie przystanek i bliżej przyjrzeć się  intymnej różnorodności kobiet. Powstało wiele projektów umożliwiających kobietom zapoznanie się z bogactwem kształtów wulwy. Cipko-poznawczą rolę pełnił: cipkomat, czy wreszcie rewelacyjny album „Pussy Portraits”. Ten ostatni przekonuje, że z różnorodnością sromów jest jak z różnorodnością kobiecych twarzy. Jak to dobrze, że jesteśmy niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju :)

 

Komentarze są obecnie wyłączone

Komentarze   

# borys 7 lat temu
Absurdalna moda na seryjne cipki dotarła już do nas TVN już promuje te zabiegi i kliniki chirurgii plastycznej. Tylko dlaczego nikt w tych pseudo dokumentach nie zaznacza wyraźnie, że mamy do czynienia z materiałem sponsorowanym. Takie rzeczy tylko w Polsce.
# Lolina 7 lat temu
Tragedia. Boję się myśleć, co będzie z następnym
pokoleniem :/.

Hasło reklamowe - "Zafunduj sobie nową
cipkę, będziesz mieć branie. To przecież widać po twarzy..." ;]