Obserwuj nas



Ministerstwo Zdrowia Indonezji w listopadzie ub.r. zezwoliło niektórym lekarzom na przeprowadzanie zabiegu obrzezania u małych dziewczynek. - Jesteśmy bardzo niezadowoleni z decyzji ministra. Obrzezanie jest formą znęcania się nad kobietami - mówi Aditiana Dewi Eridani z Centrum Informacyjnego Praw Kobiet. - To jest krok w tył, jeśli chodzi o ochronę praw kobiet w tym kraju - podkreśla.

Praktyka obrzezania dziewczynek (klitoridektomia) jest popierana przez część islamskich przywódców w Indonezji i jest popularna szczególnie w bardziej konserwatywnych środowiskach wiejskich.

Ina Hernawati, dyrektorka w Ministerstwie Zdrowia Indonezji, zapewniła gazetę "Jakarta Globe", że rozporządzenie nie oznacza legalizacji obrzezania kobiet. Tłumaczy, że wiele rodziców chce obrzezać swoje córki ze względów religijnych i lepiej, żeby zrobił to "wykształcony lekarz niż jakiś przypadkowy szaman". Zaprzeczyła jednak, że obrzezanie dziewczynek jest formą okaleczenia.

Na całym świecie obrzezaniu poddawanych jest co roku ok. 3 mln kobiet, a od 100 do 150 mln zostało już okaleczonych. W odróżnieniu od obrzezania mężczyzn u kobiet akt ten jest bardziej drastyczny, bolesny, okaleczający i krzywdzący. Poddawane są mu dziewczynki od 11. do 14. roku życia, często bez znieczulenia, tępym narzędziem, kawałkiem szkła lub żyletką.

Obrzezanie dziewczynek praktykowane jest od ok. 2 tys. lat, choć nie jest nakazane przez Islam - w Koranie nie ma na ten temat ani słowa. Przeprowadza się go jednak w wielu muzułmańskich rodzinach w Afryce i Azji.


źródło wiadomosci.gazeta.pl

 

Komentarze są obecnie wyłączone