wagina logo

Radowe Dziewczyny - Radium Girls

Radowe dziewczyny i radioaktywne szaleństwo lat 20-ych ubiegłego wieku

  • Napisane przez 
  • Posted on:  niedziela, 21 luty 2016 | Komentarzy (4)

Były młode i pochodziły z małych miasteczek. Nikt im nie powiedział, że pracują z niebezpieczną substancją, co więcej ich pracodawcy zachwalali lecznicze właściwości radu, a one codziennie łykały radioaktywną farbę, biorąc do ust pędzelki, którymi malowały cyferblaty zegarków.

 


Radowe dziewczyny.

 


Jeszcze dziś po ok. 90 latach od tragedii liczniki Geigera wykazują silne promieniowanie nad grobami tzw. "radowych dziewczyn”. Były one mieszkankami małych miasteczek w stanie New Jersey i pracowały w fabryce produkującej luminescencyjne zegarki dla żołnierzy Armii Amerykańskiej U.S. Radium Corporation.  Luminescencyjna farba, którą malowały cyferblaty sporządzona była na bazie radioaktywnego radu. Dziewcząt nie uprzedzono, że farba jest niebezpieczna dla zdrowia, a że malowały one tarcze zegarków pędzelkami z włosia wielbłąda, które mierzwiło się często, toteż po kilku pociągnięciach pędzla dziewczyny formowały pędzel w ustach. W tym czasie ich pracodawcy i członkowie ekipy chemicznej fabryki stosowali wszystkie możliwe zabezpieczenia by uchronić się przed negatywnymi skutkami promieniowania. 
„Radowe dziewczyny” otrzymywały za każdy pomalowany cyferblat współczesny ekwiwalent 0.27$, a malowały dziennie ok. 250 tarcz zegarowych.
W latach 1917-1926 U.S. Radium Corporation zatrudniało ok. 70 kobiet z hrabstwa Essex, w stanie New Jersey, a do 1927 roku ponad 50 z nich zmarło w wyniku zatrucia radem.  W latach 20-ych ubiegłego wieku na terenie Stanów Zjednoczonych i Kanady blisko 4000 osób trudniło się malowaniem cyferblatów zegarów radioaktywną farbą świecącą w ciemnościach.  Sam wynalazca farby na bazie radu, dr. von Sochocky, zmarł w 1928r. w wyniku ekspozycji na wysokie promieniowanie radioaktywne. Nie wiadomo ile dokładnie było ofiar „radowej” farby, ale wiadomo ile osób można było ocalić przed kontaktem z niebezpieczną substancją.

 

 

radioaktywna farba z radem

Był to czas, kiedy szkodliwość radioaktywnych materiałów nie była powszechnie znana, a nawet skrzętnie ukrywana przez środowiska naukowców i lekarzy. Na początku XX w. w USA rad był uznawany za cudowny pierwiastek, remedium na różne dolegliwości, toteż stosowano go jako składnik najróżniejszych artykułów do użytku domowego, począwszy od leków na przeziębienie, poprzez pastę do zębów, kosmetyki, produkty spożywcze, na zabawkach dla dzieci kończąc.

 

 

woda z radem

 

(Reklama nie wspomina o efekcie ubocznym, jakim był świecący w ciemnościach mocz)

 

napromieniowane produkty spozywcze


W Paryżu w owym czasie trwało szaleństwo na punkcie linii kosmetyków Tho-Radia, stworzonych przez dr. Alfreda Curie.  Nie był on spokrewniony z Marią Curie- Skłodowską, ale jego nazwisko było gwarantem popularności radioaktywnych kosmetyków.  Za Francją, podążyła Ameryka, gdzie również kosmetyki radioaktywne zrobiły furorę.

 

radioaktywne kometyki z Francji

Linia radioaktywnych kosmetyków obejmowała: pomadki, mydła, pudry, pasty do zębów, zawierające w swoim składzie rad i tor.  Warto wspomnieć, że tor, podobnie jak uran i pluton, może być używany jako paliwo w reaktorach jądrowych i jest potencjalnym kandydatem na paliwo jądrowe przyszłości, znacznie lepsze niż powszechnie stosowany uran.

 

radioaktywna pasta do zębów

Najbardziej zaskakujące w tej radioaktywnej modzie nie jest to, że opinia publiczna nie wiedziała o szkodliwości toru i radu, lecz to, że była liczna grupa ludzi doskonale wiedzących o niebezpieczeństwie owych pierwiastków. Chronili oni swoje zdrowie i przyglądali się obojętnie jak inni trują się materiałami radioaktywnymi.  Najbardziej cyniczni w tym procederze byli członkowie zarządu i pracownicy naukowi U.S. Radium Corporation.  Milcząco przyglądali się młodym pracownicom liżącym napromieniowane pędzelki, a sami stosowali kombinezony i maski ochronne, a także szczypce do przenoszenia źródeł radu.
W czasach, gdy lekarze przepisywali rad na różne dolegliwości, począwszy od przeziębienia a na nowotworach kończąc, U. S. Radium Corporation dokładało wszelkich starań by ukazywały się publikacje na temat leczniczej mocy radu. Przedsiębiorstwo to wykorzystywało swój potężny kapitał finansowy i powiązania z wpływowymi ludźmi by zataić niebezpieczeństwa wynikające z ekspozycji na działanie radu.
We wczesnych latach 20-ych ubiegłego wieku “radowe dziewczyny” zaczęły odczuwać pierwsze symptom choroby popromiennej. Ich szczęki nienaturalnie puchły, a zęby wypadały bez powodu.  Zachował się raport stomatologiczny jednej z dziewcząt, u której dentysta podczas ekstrakcji zęba usunął bez większego wysiłku wraz z zębem duży fragment szczęki.  Stomatolog zaczął badać fenomen kruchości szczęk swoich pacjentek i doszedł do zaskakującego wniosku, że wszystkie pacjentki dotknięte tym problemem były pracownicami US Radium.

 

radium girls

Dziewczęta same zaczęły analizować sprawę ich pogarszającego się stanu zdrowia i zostały wówczas skierowane przez swoich pracodawców na gruntowne badania, w wyniku których „specjalista” uznał je za okazy zdrowia. Jak się

później okazało osoba wydająca dziewczynom zaświadczenia medyczne, nie była lekarzem a toksykologiem, figurującym na liście płac US Radium. Z pomocą przekupionych lekarzy i dentystów US Radium odrzuciło zarzuty dziewcząt jakoby to praca z radem doprowadziła do wyniszczenia ich organizmów. US Radium nie poprzestało na fałszerstwie orzeczeń lekarskich pracownic, a posunęło się także do zdyskredytowania dziewcząt, rozpuszczając plotki, że cierpią one na syfilis i że jeśli mają jakiekolwiek problemy zdrowotne to dlatego, że są rozwiązłymi niezamężnymi młodymi kobietami, które wyrwały się z domów rodzinnych by żyć na własny koszt i korzystać ze wszystkich uroków życia.
Była pracownica US Radium, Grace Fryer, dopiero po dwóch latach intensywnych poszukiwań znalazła prawnika, który zdecydował się wystąpić przeciw wpływowej korporacji. Do Grace dołączyły cztery inne pracownice US Radium, a sprawą zainteresowały się media, które wkrótce nadały oskarżycielkom przydomek „radowe dziewczyny”.  Niestety podczas pierwszej rozprawy stan zdrowia dziewcząt uniemożliwił im złożenie przysięgi.  Na drugą rozprawę nie mogły już wstawić się w sądzie, a termin trzeciej odroczono o kilka miesięcy z uwagi na fakt, że świadkowie z US Radium przebywali wówczas na długich wakacjach w Europie. „Radowe dziewczyny” świadome tego, że wkrótce umrą zawarły pozasądowe porozumienie z US Radium, na mocy którego pracodawca zobowiązał się wypłacić każdej z dziewczyn odszkodowanie w wysokości 100tys. $, pokryć koszty leczenia i wypłacać dożywotnio roczną rentę o wartości 600$ (wszystkie kwoty przeliczono na aktualną wartość dolara). Od momentu porozumienia do zgonu ostatniej „radowej dziewczyny” upłynęło 2 lata.  Jak widać, US Radium nie poniosło dotkliwych kosztów w związku z rażącymi zaniedbaniami bezpieczeństwa pracy.

 

Radium Girls

Jednak sprawa „radowych dziewczyn” sprawiła, że na terenie fabryki US Radium i wszystkich innych amerykańskich zakładów przemysłowych wykorzystujących w produkcji rad zastosowano odpowiednie środki ostrożności i wyposażono pracowników w odzież ochronną i stosowny sprzęt. Tym samym nie odnotowano już później w owych zakładach zgonów pracowników w wyniku choroby popromiennej. Ta istotna zmiana zaszła dzięki młodym dziewczynom, które beztrosko lizały napromieniowane pędzelki.

Wagina jak łyk wina. Rozkoszuj się nią ze znajomymi ekstatycznie, orgiastycznie.
4.3 na 5 na podstawie 230 głosów

Komentarze są obecnie wyłączone

Komentarze   

deadpool
# deadpool 2 lat temu
straszna śmierć. od tamtych czasów niewiele się zmieniło, różnica jest jedynie taka, że koncerny nie robią poligonu doświadczalnego na swoich podwórkach. ostatnio Unilever zatruł środowisko i pracowników rtęcią w swojej fabryce termometrów w kodaikanal (indie).
0
Cezeary G.
# Cezeary G. 2 lat temu
W Japonii swojego czasu ponad 1700 osób zatruło się mrożonkami. Nie znasz dnia ani godziny. Jednak sranie na warunki pracy, trucie pracowników i skażenie środowiska to mega skurwy...syństwo. Ci mordercy, co pozwolili dziewczynom umierać na chorobę popromienną to jacyś skrajni poprańcy. W zasadzie niewiele by ich kosztowało zabezpieczenie pracownic nad skutkami promieniowania a mimo to robili swoje. Mam wrażenie, że mieli w tym interes. Z jednej strony nie mogli siać paniki, że rad jest taki szkodliwy bo zrazili by konsumenta. No ale kurcze? Oni akurat robili cyferblaty ale ci co robili leki i kosmetyki, to już niepojęte. Śmierdzi mi tu nie tylko zachłannością, ale udziałem władz. Może w USA rząd badał skutki choroby popromiennej na takich pracownicach US Radium?
0
deadpool
# deadpool 2 lat temu
wiele rzeczy niewiele kosztuje ale dla korporacji/rządu wydanie "centa" więcej to "miliardowe" straty. zatem lepiej srać na ludzi (zawsze) znajdzie się jakis biedak do roboty, srać na środowisko - w końcu to daleko od mojego podwórka.
co do tych testów to też może być prawda, nie takie cuda widziała historia
0
Cezary G.
# Cezary G. 2 lat temu
Racja. Tylko od nas maluczkich oczekuje się bycia eko- dupeko-. Tylko my niewiele możemy. Zmiana przepisów, norm, które są niewygodne dla wielkich koncernów byłyby w stanie ocalić miliony głodujących ludzi, ludzi żyjących w nędzy, liczne gatunki zwierząt i roślin, ocalić środowisko, ale liczą się miliony. No a my segregujmy śmieci, zapylajmy kwiaty bo pszczółki zdychają i kupujmy, kupujmy ajfony, srajfony, zabaweczki z Chin, Indii, z Polski i innego zakątka, gdzie człowiek nic nie znaczy.
0
  • Seks i antykoncepcja
    Nie pieszczoty, nie wyrafinowana gra wstępna, nie przystojny mężczyzna, a smrodek pewnego grzybka potrafi dać kobiecie orgazm. Ot tak, bez
    3
  • 1
  • / 1
  • Kultura przez duże "K"
    Wystrugać dildo na własny użytek czy zająć się chałupniczą produkcją sztucznych penisów? - Mając w rękach Dildomaker możemy łatwo nadawać różnym
    6
  • 1
  • / 1
  • Czasem traktowana jak odpowiednik penisa, ale nie ma z nim wiele wspólnego, nie pełni funkcji wydalniczych ani wydzielniczych. - Łechtaczka organ
    Anatomia i fizjologia kobiety
    30
  • 1
  • 1
  • / 1
Newsletter

dołącz do grona ponad 8 000 subskrybentów i nie trać kontaktu z WAGINĄ

Nasza WAGINA używa sobie na ciasteczkach. Jeśli Ci to nie przeszkadza kliknij